Babia Góra – zwieńczenie letnich wypraw górskich

 

Babia Góra to chyba jeden z najbardziej popularnych i najczęściej uczęszczanych szczytów w naszym kraju. Nie liczę Morskiego Oka, bo tam statystyki podnoszą Ci, którzy wjeżdżają – nie wchodzą. Po pierwsze dlatego, że poza tatrzańskimi, jest najwyższym w Polsce. Po drugie znajduje się na drugim miejscu listy Korony Gór Polski. Oferuje wymarzoną scenerię podczas wschodu słońca, kusi i intryguje „swoimi humorami”.

Babia góra - droga na szczyt

Trudne początki

Wejście na Babią planowaliśmy już jakieś kilkanaście razy, za każdym bezskutecznie. A to padał deszcz, a to wpadły nam inne obowiązki, wyjazdy, nie byliśmy w formie. Teraz postanowiliśmy, że zdobędziemy ją jeszcze we wrześniu, bo jeśli nie, to w tym roku już nam się na pewno nie uda. Niestety, jak to z przekornym losem bywa, dwa dni przed zaplanowaną wycieczką zaczęło mnie boleć kolano. Ale wiecie, nie tak byle jak. Nie umiałam chodzić, było spuchnięte. Bardzo chciałam jednak, żeby nasza wyprawa doszła do skutku, więc szybko udałam się do doktora google. Niestety, według niego była to woda w kolanie. Nie obejdzie się bez zabiegu. Cóż. woda to woda, nie ma co ryzykować. Trochę biłam się z myślami, nawet w dzień wyprawy obudziłam się rano i mówiłam sobie, że no way, nigdzie nie idę. Jeszcze później trzeba będzie dzwonić po GOPR i obciążą mnie kosztami. Ale jak to ja, co to nigdy nie odpuszcza (w kłótniach przede wszystkim), stwierdziłam, że raz się żyję i najwyżej Tomek będzie mnie niósł.

drzewo

Nareszcie się udało!

Jak się okazało, moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne, bo szło mi się doskonale. Może na początku faktycznie czułam dyskomfort, ale bandaż uciskowy zdał egzamin na 6. Bardzo często słyszałam, ze droga na Diablak jest wymagająca i trzeba się do niej mocno przygotować. Wiecie co? z mojej perspektywy to totalne bzdury. Wystarczy podejść do wyprawy z głową i jedyne, co może zaskoczyć, to PRZEPIĘKNY widok. Pamiętajcie tylko, że czytacie opinię osoby, która szła w naprawdę piękną i słoneczną pogodę. Podczas złych warunków atmosferycznych łatwo się zgubić, nietrudno o wypadki.

Babia GoraDiablak Babia Góra szczyt

Największe niebezpieczeństwo podczas wyprawy na Babią Górę związane jest ze zmienną pogodą, najlepiej spakować do plecaka kilka ubrań więcej. Miałam na sobie krótkie spodenki i t-shirt, na wszelki wypadek wzięłam ze sobą długie spodnie, polar i kurtkę przeciwdeszczową. Deszcze nas na szczęście nie spotkał, natomiast okrycia wierzchnie przydały się nam mniej więcej na wysokości Gówniaka.jagody

Praktyczne porady

Jeżeli chcecie zdobywać Babią Górę i macie kijki, koniecznie je ze sobą weźcie. Sprawdzą sie idealnie. Ja nie mam, pożyczyłam od Tomka, ale być może dzięki nim kolano mnie nie bolało, a trasa nie była dla mnie w ogóle męcząca. Poza tym, spośród całej naszej czwórki tylko on ich nie miał i najbardziej narzekał na zmęczenie, co pokazuje, że jak brać gdzieś ze sobą kije, to na pewno tutaj.

O tym, że trzeba mieć ze sobą wodę, nie muszę chyba nikomu mówić. Nam się często zdarza z kolei nie brać jedzenia w góry. Przeważnie korzystamy ze schronisk – jedni lubią próbować jedzenie w restauracjach, my w takich miejscach. Jak wiecie, na Diablaku go nie ma, dlatego warto wziąć ze sobą jakieś kanapki i coś słodkiego.

Szliśmy cudowną trasą, którą za chwilę Wam zdradzę. Jeśli czytaliście moje poprzednie wpisy, wiecie doskonale o tym, że Tomek jest wybornym planistą i tym razem również to udowodnił. Zafundował nam możliwość zobaczenia wspaniałego krajobrazu, urozmaicone ścieżki, ogrom świeżego powietrza i zaszczepił (przynajmniej we mnie) chęć do wejścia na Babią, żeby zobaczyć wschód słońca.

pien

Babia Góra – trasa

Wyruszyliśmy z Przełęczy Krowiarki (tutaj pobierana jest opłata za wejście do Babiogórskiego Parku Narodowego – 6zł) i po kolei zdobywaliśmy kolejno szczyty: Sokolica [(1367 m n.p.m.) to nie ta ze sławetną sosną], Kępa (1521 m n.p.m.), Gówniak (1617 m n.p.m.), Babia Góra/ Diablak (1725m n.p.m.). Wracaliśmy już inną trasą, która finalnie doprowadziła nas z powrotem do Przełączy, gdzie zostawiliśmy auto. Kierując się czerwonym oznaczeniem, szliśmy malowniczą Przełęczą Brona. Następnie udaliśmy się stromym zejściem, żeby dojść do polany Markowe Szczawiny, gdzie znajduje się schronisko PTTK. Dalsza trasa to już czysta przyjemność, nie przypominam sobie żadnych stromych zejść. Jedyne, co mam w głowie, to cudowny obraz natury. Łączna trasa wynosi ok. 15 km.

Babia GóraBeskid slaskiBabia Góra - Główny szlak beskidzkimuchomorpotok

 

5 myśli na temat “Babia Góra – zwieńczenie letnich wypraw górskich

  1. Na Babiej są piękne widoki. Warto ją odwiedzić mimo, że to kapryśnica i matka niepogód 🙂

    1. Zdecydowanie TAK! Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się znowu wybrać na Babią i dodać kolejną relację na heygoodway. 🙂 Pozdrawiam

  2. Jakie piękne to zdjęcie z przewróconym drzewem i paprociami! 💚
    Po lekturze już mam ochotę pakować kije i lecieć na południe 🙂 no ale jeszcze trochę cierpliwie trza poczekać… #zostańwdomu

Leave a Reply