Przymusowe home office – jak przetrwać i nie zwariować

 

Jak przetrwać przymusowe home office? Jeszcze kilka tygodni temu planowałam opublikowanie na blogu cyklu związanego z moim wyjazdem najpierw do Warszawy, później na Śląsk. Nie napiszę takich treści w najbliższym czasie. Przewiduję bardziej, że będę częściej korzystać z lifestylowego profilu heygoodway’a. Choć i tutaj pole jest mocno ograniczone. Przyszło nam się zmierzyć z nadzwyczajną sytuacją, która z pewnością zmieni nasze patrzenie na świat i przewartościuje priorytety. Spora część osób, w tym ja, pracuje zdalnie. Jak przetrwać i nie zwariować i dlaczego w ogóle o tym piszę? Bo chciałabym, żebyście się choć przez chwilę uśmiechnęli w tej trudnej dla nas wszystkich rzeczywistości. No i mam dla Was kilka wskazówek.

Prawdziwe wyzwanie

Tak naprawdę praca zdalna ma wiele plusów. Ale, jak to często bywa, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zaczyna być prawdziwym wyzwaniem, jeśli druga połowa też ma home office i w Twoim mieszkaniu roi się od laptopów, monitorów, a ty tylko czekasz na moment, w którym natrafisz na jakiś problem i wybuchnie bomba.

Poważna rozmowa

O sprawach oczywistych często się nie rozmawia. A to błąd. Bo teoretycznie nikt z nas nie chce zakłócać sobie nawzajem pracy. Ale czasami emocje biorą górę i wtedy nie ma w głowie stopera pt. „hola hola, coś jej obiecałem!” Dlatego warto wziąć na rozmowę swojego partnera i powiedzieć mu coś w stylu słuchaj, przez dwa tygodnie spędzimy ze sobą każdą sekundę. Dla naszego wspólnego dobra lepiej, jeśli będziemy dla siebie wyrozumiali i nie będziesz się mnie czepiać. O NIC. Ja i Tomek pracujemy razem już dwa dni i póki co wytrzymaliśmy bez zgrzytów. Oby tak dalej!

Znajduj plusy!

Omówmy się. Wiele byś dał/dała za to, żeby w normalnych warunkach mieć pracę zdalną. Oszczędzasz swój czas i nerwy. Mnóstwo czasu i mnóstwo nerwów! W końcu nie stoisz w korkach. Nie wydajesz pieniędzy na paliwo, na bilety i nie kupujesz nic u pana kanapki. W ciągu dnia możesz wstawić pranie i zrobić sobie świeże jedzenie. To mało?

Nie rozleniwiaj się

Kusi Cię, by wziąć komputer do łóżka i cały dzień chodzić w piżamie? W „międzyczasie” umyć okna i zrobić generalne porządki w szafie? Nie rób tego. Zaburzysz swój cykl dnia i Twoja efektywność w pracy poleci na łeb na szyję. I z perspektywy osoby zatrudnionej na etacie to pewnie nie takie straszne, jednak kiedyś kwarantanna się skończy. A wtedy powrót do rzeczywistości może być bardzo bolesny.

Rób sobie przerwy i poruszaj się trochę!

Tak! Zastanów się. Przebywając w biurze, paradoksalnie ruszasz się dużo więcej. Wychodzisz na lunch, idziesz do czyjegoś gabinetu, żeby coś przedyskutować, robisz sobie przerwy. A w domu? Masz do dyspozycji dużo mniejszą przestrzeń niż Twoje biuro, nie pokonujesz codziennej trasy: miejsce zamieszkania –> praca. Rób sobie przerwy, przechadzaj się po swoim m, przeciągnij się i zrób kilka ćwiczeń. Oderwij wzrok od monitora. To niby nic, ale efekt skali robi swoje. I kiedy skończy się Twoje przymusowe home office, będziesz zmęczony/zmęczona jak nigdy dotąd.

***

Każdy z nas wpisuje z uporem maniaka w wyszukiwarce „koronawirus w Polsce”. Ja też to robię. I ja też jestem przerażona tym, jak wiele się zmieniło w tak krótkim czasie. Ale wszystko minie, dlatego dbajcie o siebie. A wracając jeszcze do tematu przymusowe home office: pamiętajcie, że istnieje coś takiego jak work-life-balance. 😊

4 myśli na temat “Przymusowe home office – jak przetrwać i nie zwariować

  1. Mogę dołożyć swoje doświadczenia z home office? Ten sposób wykonywania obowiązków nie był mi obcy i przed epidemią, więc już dawno wypracowałam sobie procedury. Przede wszystkim stałe godziny, nie ma że boli. Siadam do komputera ubrana i podmalowana, nie ważne, że nikt mnie nie ogląda. Po drugie, na czas pracy wyłączam prywatny telefon i komunikatory w kompie, żeby uniknąć pokusy pogaduszek. Co jakiś czas robię serię stacjonarnych ćwiczeń rozciągających wykonywanych w fotelu. Aha i żadnych orzeszków, cukiereczków w zasięgu ręki. Już dawno zauważyłam, że zaabsorbowana pracą bezmyślnie pochłaniam ich za duże ilości… W tych warunkach praca idzie mi dużo lepiej 😉 Pozdrawiam.

    1. Super, że dołożyłaś tutaj swoje patenty! 🙂 Ja dotychczas korzystałam z home office sporadycznie, dlatego nie miałam potrzeby tworzenia sobie nawyków, ale z perspektywy dwóch tygodni takiego trybu czuję, że muszę trochę od Ciebie zgapić. Dziękuję i pozdrawiam. <3

Leave a Reply