Dolny Śląsk do niedawna kojarzył mi się jedynie z Wrocławiem. Dobrze, że ten czas mam juz za sobą, bo teraz – z pełną świadomością mogę powiedzieć – ta część Polski skrywa wiele pięknych i ciekawych miejsc, które zdecydowanie warto odwiedzić.

Ponieważ niejako zmuszona byłam do wykorzystania zaległego urlopu z ubiegłego roku do końca stycznia, dość spontanicznie zdecydowaliśmy się na prawie tygodniowy wyjazd na Dolny Śląsk. Czy mieliśmy opracowany plan, jak to zawsze z nami bywa? Nie. Czy mieliśmy jakikolwiek pomysł na siebie? Tylko jeden: zdobycie Śnieżki. Wszystko inne, co zobaczyliśmy i gdzie byliśmy w pierwszej połowie „wakacji” wyniknęło za sprawą dwóch wspaniałych osób. Teraz, równie wspaniały, heygoodway dzieli się z Wami miejscówkami z listy must see. Zapraszam!

Rynek w Legnicy

Legnicki rynek to przede wszystkim urokliwe uliczki, monumentalna katedra i Śledziówki. Niby niewiele konkretów, jednak ogólna architektura sprawia, że czas spędzony tutaj płynie wolniej. Nam udało się jeszcze poczuć świąteczny klimat dzięki tematycznym ozdobom i oświetleniu.

Spacery prowokują do tego, żeby zajrzeć do dobrej kawiarni i zjeść jakieś przepyszne ciastko. Zdradzę Wam, gdzie można to zrobić – Cukiernia Cynamon. Właścicielką jest Katarzyna Byczko, uczestniczka programu MasterChef. I pomimo tego, że nie wygrała, jak dla mnie jest Mistrzynią w tym, co robi. Jej desery powalają wszystkie inne na łopatki. Miałam nawet zrobić zdjęcie i Wam pokazać, ale… nie zdążyłam. Nim wyciągnęłam aparat, nie było już za bardzo czego fotografować, dlatego odsyłam Was na stronę Cynamonu.



Opactwo Cystersów w Lubiążu

Z ciekawostek, jest to drugi obiekt sakralny co do wielkości na świecie. I rzeczywiście, ogrom tej budowli robi wrażenie. Zespół klasztorny można zwiedzać, niestety niewiele komnat zostało zachowanych w dobrym stanie. Cała wycieczka trwa nie więcej niż 30 minut. I o ile nie jest to moja wskazówka must see, tak może być inspiracją dla przyszłych małżeństw, które poszukują miejsca do wykonania sesji ślubnej.


Podziemnie Miasto Osówka

Zdecydowanie polecam tu przyjechać. Miejsce, w którym działy się straszne rzeczy. Tunele budzą grozę, a historie opowiadane przez przewodników są w taki sposób, że jeszcze długo po wyjściu z Podziemnego Miasta pozostajemy w zadumie. Osówka to najdłuższy i najciekawszy obiekt w Górach Sowich, w których Niemcy planowali… No właśnie, to do dziś pozostaje tajemnicą. Moja subiektywna opinia jest taka, że największą robotę robią tutaj wspomniani już przewodnicy. Pierwszy, Maks, z którym mieliśmy przyjemność przejść przez trasę historyczną, wzbudza zainteresowanie, a nasza wyobraźnia zaczyna pracować na pełnych obrotach.

Drugim etapem naszego zwiedzania była tzw. trasa ekstremalna i tutaj oprowadzał nas (o ile dobrze pamiętam) Sławek. Ta część wycieczki polegała na przepłynięciu łodzią desantową i przejście kładkami, pomostami i mostkiem znajdującymi się ponad wodą. I tutaj znowu – niby nic wielkiego, ale jeśli przypomnimy sobie, że jesteśmy w podziemiach, w których te wszystkie trasy budowali więźniowie obozów koncentracyjnych dla nazistów, to ten spacer wcale nie jest taki prosty.

Na co dzień nie myślimy o tych złych czasach. Nic dziwnego, nadeszły lata z nowymi, innymi problemami. Warto jednak mieć świadomość historyczną i nie być obojętnym na przeszłość może naszych dziadków, może rodziców.

****

Tutaj kończy się nasza pierwsza połowa urlopu. O tym, co robiliśmy później, już za tydzień 🙂

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *